Kankyo-no tomo, czyli Towarzysz spokojnych chwil

tom II, opowieść 3
O tym, jak przepełniona żalem kobieta za życia przemieniła się w diabła

Było to pewien czas temu i zdaje mi się, że w prowincji Mino. Mężczyzna, o nie takiej znów niskiej pozycji, kiedy nadarzyła się taka sposobność, odwiedzał córkę pewnego człowieka w tejże prowincji. Dzieliła ich długa droga, więc spotykali się rzadziej niż kobieta tego pragnęła, a że też i nie była jeszcze biegła w sprawach tego świata, to stało się to dla niej bardzo przykre. I to, że spotkania były takie rzadkie, i to, że odczucia kobiety stały się widoczne, wszystko to sprawiło, że mężczyzna zaczął się jej obawiać.
I tak oto jego odwiedziny stały się niczym zimowe trawy, które wyschły ze szczętem. Kobieta przestała brać cokolwiek do ust. A ponieważ akurat zaczął się nowy rok, to w świątecznym zamieszaniu nikt z domowników nie zauważył, że kobieta nic nie je. Okiennice w jej pokoju były zawsze zasunięte, leżała okrywając się tylko lekką kołdrą i nie było nikogo, kto by nieoczekiwanie zbliżył się do niej. I kiedy tak się działo, pewnego razu kobieta chwyciła cebrzyk z syropem, który stał w pobliżu. Upięła włosy, dzieląc je na pięć części, i posmarowała je syropem, a kiedy wyschły, były niczym rogi. Nikt tego nie zauważył. A kobieta założyła szkarłatne szarawary i nocą chyłkiem wymknęła się i znikła. O tym też żaden z domowników nie wiedział.
— Ona zniknęła. Czyżby to przez tego nic nie wartego mężczyznę poczuła pustkę w sercu i rzuciła się do stawu czy rzeki? — tak i siak szukali i dopytywali się, ale dlaczegóż miało by tak być?
Nic więcej się nie wydarzyło, mijały miesiące i lata. I ojciec, i matka kobiety — umarli.
Zdaje się, że trzydzieści lat później, w tej samej prowincji, zaczęły szerzyć się pogłoski, iż w zrujnowanej świątyni stojącej wśród rozległych łąk zamieszkał diabeł, który porywa i pożera dzieci pasące konie i krowy.
— W dachu tej świątyni coś się musi ukrywać — uznali ludzie, którzy przyglądali się jej z daleka, więc wieśniacy zmówili się:
— Skoro tak, to podłóżmy ogień pod tę świątynię i spalmy to, a wtedy będziemy mogli później zebrać się i zbudować ją od nowa. Wprawdzie jeśli spalimy ją z wrogimi intencjami wobec Buddy, to będzie nam to poczytane za grzech, ale…
Tak ustalili dzień, wzięli łuki i kołczany, naprawili szpary w zbrojach i ruszyli. Podpalili świątynię, a kiedy spłonęła już do połowy, spod sufitu wyskoczyła diablica o pięciu rogach, owiązana wokół bioder czerwonym trenem, nie do wypowiedzenia wprost przerażająca.
— A więc to prawda! — powiedzieli sobie ludzie, a gdy mierzyli do niej z napiętych łuków, diablica tak przemówiła:
— Pozwólcie mi coś powiedzieć. Nie popełnijcie błędu, postępując bez rozwagi.
Zapytali ją więc:
— Kim jesteś?
— Jestem córką tego to a tego, stąd a stąd. W moim sercu zamieszkały jakże pożałowania godne uczucia i dlatego zrobiłam to i to, i odeszłam. Tak stało się, że w końcu pochwyciłam i zabiłam tamtego mężczyznę. Potem nie mogłam już powrócić do dawnej postaci, dlatego wstydziłam się ludzi i nie mając gdzie mieszkać, skryłam się w tej świątyni. Słabość tego żywego ciała sprawiła, że nie mogłam już wytrzymać żądzy pożywienia. Wszystko jest tak przykre, brak mi słów, by wyrazić mój ból. We dnie i w nocy czuję, jak w moim ciele płonie ogień. Jakże mi żal, jakże wszystko to nie ma sensu. Proszę was, zbierzcie się i wytężcie siły, by w ciągu jednego dnia przepisać Sutrę lotosu, a potem złóżcie ją w ofierze dla spokoju mojego ducha. I proszę też, ci spośród was, którzy mają żony i dzieci, niech koniecznie opowiedzą im o mnie, i przestrzegą je, by nigdy nie wzbudziły w sobie takich uczuć — odpowiedziała diablica, a potem roniąc gęste łzy wskoczyła w ogień i spłonęła.
Chociaż to straszne, jakże też i wzruszające. Zaprawdę, jakże to godne pożałowania, jakże to smutne, że pod wpływem gniewu w sercu, dając się zwieść zbłąkanym myślom, znosimy długie cierpienia. Kobieta ta nie zaznała dobrego odrodzenia. Odprawiono chyba za jej duszę modlitwy, ale nie pamiętam, czy ten, kto mi o tym opowiedział, mówił też i o tym.

(przekład własny z oryginału)

Inne opowiadania Kankyo no tomo


(C) 1999 - 2005 Anna Zalewska
Ania