Kot-gawędziarz

Jak było naprawdę -- nie wiadomo. Pewne jest, że w tej historii jest kot, czasem pręgowany, czasem czarniuteńki jak wnętrze garnka, jest stara kobieta i jej rodzina. I są opowieści, których stara kobieta chciałaby posłuchać razem z wszystkimi, kiedy do wioski przybywa z daleka wędrowny gawędziarz. Albo nie opowieści, tylko święto wioskowe, które stara kobieta chciałaby zobaczyć. Kobieta musi zostać sama w domu, żeby pilnować dobytku, gdy wszyscy biorą udział w procesji albo idą posłuchać gawędziarza. Smutna, samotna, myślami tylko wyrywa się tam, gdzie coś się dzieje. Głupia, stara kobieta w końcu przemawia do kota:

-- Ach, jak bardzo chciałabym zobaczyć to święto!

Albo:

-- Ach, tak bardzo też chciałabym posłuchać historii o pięknej Joruri!

I wtedy kot, kto by się tego spodziewał, przemawia. Obiecuje jej opowieść, ale żąda milczenia. Nikt nie może się dowiedzieć o tym, że kot umie opowiadać, a jeśli kobieta się wygada -- umrze.

Zachwycona opowieścią stara kobieta zapomina o obietnicy i mówi rodzinie o tym, co i od kogo usłyszała. Wtedy kot, siedzący dotąd spokojnie przy piecu, zrywa się i rozszarpuje jej gardło. Kobieta umiera. Wkrótce potem różne nieszczęścia dotykają też innych członków rodziny, pozostaje tylko opuszczony dom, nazywany Kocim Dworem.

W niektórych wersjach tej historii kot używa swego brzuszka jako shamisenu, intrumentu szarpanego (wąsy jako struny?), co wcale nie dziwi, gdy się pamięta, że shamiseny zwykle obciąga się właśnie kocią skórą.

Takie opowieści o kocie-gawędziarzu zapamiętano w Japonii w prefekturze Miyagi, co zapisuje Wielki zbiór legend japońskich (Nihon-densetsu-taikei).

Kotologia...


(C) 1999 Anna Zalewska