Sarashina-nikki, czyli "Dziennik z Sarashina"

"Zawsze, gdy nadchodzi czas, kiedy rozkwitłe kwiaty zaczynają opadać, pogrążam się w smutnych myślach o tym, że to właśnie o tej porze zmarła moja niania. Trudny do określenia smutek ogarnął mnie także, kiedy czytałam list córki starszego radcy dworu, która umarła w tej samej porze roku. Pewnej nocy majowej długo nie kładłam się spać, do późna czytając opowieści. Naraz zobaczyłam ze zdziwieniem, że nie wiadomo skąd pojawił się bardzo ładny kotek, a miauczał bardzo przymilnie. Zaczęłam się rozglądać, skąd też mógł przyjść, a na to moja starsza siostra:
-- Cicho, nic nikomu nie mów. To taki ładny kot, zatrzymajmy go.

Był wyraźnie przyzwyczajony do ludzi i układał się do snu obok nas. Bojąc się, że ktoś może go szukać, trzymałyśmy go w ukryciu, a on ciągle był przy nas, nigdy nie zbliżając się do służących. Jeśli dostał coś nieświeżego, odwracał łepek i nie jadł tego. Zawsze był w pobliżu nas, a my przyglądałyśmy mu się z ciekawością i obdarzałyśmy pieszczotami.
Tymczasem moja siostra zachorowała i wszyscy byli nią bardzo zajęci, zaś kotka trzeba było odesłać do północnego skrzydła. W ogóle go nie przywoływałyśmy do siebie, więc zaczął głośno miauczeć i hałasować, ale ja myślałam po prostu, że koty tak właśnie się zachowują. Moja chora siostra zaczęła dziwić się i dopytywać:
-- A gdzie jest kotek? Przyprowadźcie go tutaj.
-- Dlaczego? -- zapytałam.
-- Śniło mi się, że ten kot przyszedł do mnie i powiedział:
-- Jestem tym, czym stała się córka starszego radcy dworu. Takie było moje przeznaczenie z poprzedniego wcielenia, a że druga córka w tym domu [autorka dziennika] była tak dobra i czasem wspominała mnie życzliwie, chciałam przez chwilę pobyć tutaj. Tymczasem ostatnio musiałam być cały czas pomiędzy służącymi, co było bardzo niemiłe.

-- Tak właśnie powiedział -- mówiła starsza siostra -- a potem zaczął żałośnie płakać i wyglądał zupełnie niczym dystyngowana i elegancka dama. Nagle się obudziłam i zrozumiałam, że to był głos naszego kotka, a brzmiał bardzo przejmująco.
I ja też poczułam się poruszona, kiedy słuchałam jej słów. Później nie odsyłałyśmy już kotka do północnego skrzydła, tylko same zajmowałyśmy się nim z najwyższą troską. Pewnego razu, kiedy byłam sama, kotek przyszedł do mnie, a ja go pogłaskałam.
-- Więc córka starszego radcy dworu przebywa teraz u nas. Co to by było, jakby go o tym zawiadomić... -- tak do niego przemówiłam, a kotek przyglądał mi się z uwagą i miauczał przyjaźnie, i czy to serce mi tak podpowiadało, czy oczy mnie zwodziły, ale wydawał mi się teraz inny niż zwykłe koty, tak jakby rozumiał, co mówię.

(...)

Pewnego razu w czwartym miesiącu następnego roku, w środku nocy wybuchł pożar. Spłonął w nim ten kotek, o którego troszczyłyśmy się, myśląc o nim jako o córce starszego radcy dworu. Kiedy wołałyśmy go 'Panienko, córko pana radcy', zawsze miauczał jakby rozumiał te słowa, i przybiegał, tak że nawet nasz ojciec mówił:
-- To niezwykłe i wzruszające. Trzeba o tym powiedzieć panu radcy. -- teraz więc jest mi naprawdę smutno i żal."

Autorce Sarashina-nikki zawdzięczamy nie tylko ten opis kota, ale i jedne z najwcześniejszych wzmianek o Genji-monogatari:

"Kiedy tak tonąc w smutnych myślach zastanawiałam się, w czym mogłabym znaleźć pocieszenie, moja matka zdobyła dla mnie opowieści i smutek sam minął. Przeczytałam o losach Murasaki, chciałam też dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej, ale nie miałam kogo o to poprosić -- wszyscy jeszcze nie przywykliśmy do życia w stolicy i nikt nie wiedział, jak znaleźć ten tekst. Było to bardzo irytujące; cały czas myślałam o tym, jak bardzo tego pragnę, a w sercu modliłam się: 'Pozwólcie mi przeczytać całą Opowieść o księciu Genjim, od pierwszego zwoju'.
Gdy moja matka skryła się w świątyni w Uzumasa [a ja wraz z nią], nie prosiłam o nic innego, tylko o to i myślałam, że w końcu uda mi się -- ale jednak się nie udało.

Gdy tak smuciłam się i użalałam nad sobą, ciotka przyjechała do nas ze wsi.
--Wyrosłaś na piękną pannę -- zachwycała się ciotka, a kiedy miała wrócić do siebie, powiedziała:
- Chciałabym ci coś ofiarować. Na pewno nie potrzebujesz niczego praktycznego... Dam ci coś, o czym marzysz. -- i włożyła do torby tych pięćdziesiąt kilka tomów Opowieści o Genjim zapakowanych do kuferka, a poza tym Opowieści o kapitanie Ariwara [Ise-monogatari?], Togimi, Serikawa, Shirara, Asauzu i inne. Z jakąż radością wracałam do siebie z tym prezentem!"

(przekład własny z oryginału)

Kotologia...


(C) 1999 Anna Zalewska