Kot pojawia się,
a co więcej, znacząco wpływa na bieg wydarzeń, w Genji-monogatari. Mały chiński kotek wybiega z komnat kobiecych, ścigany przez większego kota, i to wybiegnięcie, a zwłaszcza to, że biedny kot był uwiązany na smyczce (więc znów wiązanie kotów!), ma bardzo poważne konsekwencje.

Zaczęło się to tak:
Przyjmując święcenia buddyjskie ex-cesarz, ojciec Nyosan, Trzeciej księżniczki, poprosił Genjiego, by zajął się jego córką. Choć byli inni młodzi ludzie stanu wolnego, Genji wydawał mu się najodpowiedniejszy. Genjiemu nie pozostało nic innego do zrobienia, jak poślubić księżniczkę. Pewnego razu młody Kashiwagi, który już od jakiegoś czasu słyszał o uroku owej damy, przybywa z wizytą do pałacu Genjiego. Wraz z innymi gośćmi zabawia się grą w piłkę w pobliżu komnat pań.

 "... Kashiwagi odwrócił lekko głowę, by spojrzeć w stronę pałacu. Panował tam chyba zwykły nieporządek: kolorowe rąbki szat dam wprost wylewały się spomiędzy parawanów, tak że aż można było pomyśleć, że to wiosenne woreczki z ofiarami dla bogów. Zdawało się, że za niedbale rozsuniętymi zasłonami jest w pobliżu któraś z dam, najwyraźniej mająca ochotę na towarzystwo. W tym momencie zza zasłony nagle wybiegł mały, śliczny kotek chiński, ścigany przez drugiego, większego kota. Głośno zaszeleściły jedwabne szaty przerażonych dam, które zaczęły biegać tu i tam. Kotek nie był jeszcze przyzwyczajony do ludzkiego towarzystwa i dlatego był uwiązany na dość długiej lince, która o coś się zaczepiła. Szarpał się, próbując uciec i przez to zasłona uniosła się, a nie było w pobliżu nikogo, kto mógłby ją poprawić: damy, które były obok niepokoiły się tylko o kotka.

Tuż przy krawędzi zasłony stała dama w uchigi. Było to we wschodnim rogu drugiej komnaty od schodków w stronę zachodu, więc nie mogło być wątpliwości, kim jest ta osoba, tak dobrze widoczna. Jej szata była, zdawało się, w kolorach zwanych "purpurową śliwą" (kobai), to znaczy z wierzchu w kolorze śliwki, a pod spodem bordowa; jaśniejsze i ciemniejsze krańce kolejno nałożonych na siebie szat wyglądały jedne spod drugich, barwne niczym strony w kolorowym zeszycie. Miała na to narzucony luźny płaszcz w kolorach zwanych "wiśnią" (sakura), to znaczy z wierzchu biały, a podbity materią czerwoną. Jej włosy, podobne do miękkiej jedwabnej przędzy, układały się w równo przycięte na końcach pasma. Były bardzo piękne, a sięgały chyba ze dwie piędzi poniżej rąbka jej szat. W tym obszernym stroju księżniczka wydawała się drobna, szczuplutka, a choć nie widział jej dokładnie, i jej sylwetka i przysłonięty włosami profil były miłe i eleganckie.

W tym wieczornym świetle w komnacie było ciemno i nic nie było widać wyraźnie; Kashiwagi poczuł się tym bardzo zawiedziony. Tymczasem damy do towarzystwa Nyosan wpatrywały się w młodych ludzi uganiających się za piłką (którym zupełnie nie było żal opadających kwiatów wiśni) i wcale nie zwróciły uwagi na to, że każdy mógł zobaczyć wnętrze komnaty. Księżniczka obróciła się, by przyjrzeć się kotkowi, który zaczął głośno miauczeć.
-- Jaka młoda, jaka piękna... -- pomyślał Kashiwagi; jej twarz i ruchy były takie łagodne.

Yugiri, syn Genjiego, był oburzony tym co się działo, ale gdyby się zbliżył (by poprawić zasłonę), byłoby to również niewłaściwe, więc żeby napomnieć Nyosan tylko lekko zakasłał. Księżniczka dyskretnie cofnęła się. W głębi duszy Yugiri także pragnął zobaczyć więcej, tymczasem linka, na której uwiązany był kotek, wreszcie rozplątała się, przestając podtrzymywać zasłonę; Yugiri westchnął. A cóż dopiero mówić o uczuciach, jakie owładnęły Kashiwagim...
-- A któż inny mógłby to być? Spośród wszystkich dam wyróżnia ją to uchigi, w które jest ubrana, nie pomyliłbym jej z nikim innym -- rozważał Kashiwagi. I choć zachowywał się, jakby nigdy nic, to niezadowolony Yugiri domyślał się, że Kashiwagi nie mógł nie zobaczyć księżniczki.

Kahiwagi przywołał kotka i przytulił go, pragnąc uspokoić rozdygotane serce. Poczuł, iż sierść zwierzątka była skropiona wonnościami; kotek miauczał przymilnie i wszystko to roznamiętnionemu młodzieńcowi przywodziło na myśl Nyosan."

(Genji-monogatari, rozdział 34 pt. Wakana-no ue czyli "Młode zioła" cz. I, przekład własny z oryginału).

Kotologia...


(C) 1999 Anna Zalewska